ksiądz rektor Mieczysław Czekaj

Poprosiliśmy księdza, żeby opowiedział nam coś o sobie i swoich zainteresowaniach. Oto co nam powiedział:
W służbie duszpasterskiej jestem już 38 lat. To się robiło, co trzeba było ...zależnie od potrzeb parafii, a każda parafia miała je inne.Tak się złożylo, że większość mojej służby duszpasterskiej spędziłem na parafiach, tak zwanych połemkowskich.Na tych terenach dawniej byli Łemkowie, a później po ich wysiedleniu zamieszkali tu polscy osadnicy z okolicznych miejscowości.
No i dla nich organizowało się duszpasterstwo przy świątyniach, kościołach jakie pozostały po Łemkach, czyli przy cerkwiach greko-katolickich, bo tylko takie tu funkcjonowały. Przy nich prowadzi się duszpasterstwo zupełnie tak samo jak przy kościołach rzymsko-katolickich. Tereny połemkowskie, kiedyś bardzo małe, w tej chwili rozrosły się i nie różnią się od innych parafii.Dawniej zamieszkiwali je na ogół ludzie biedni, bo przyszli na te tereny najbiedniejsi i dorabiali się od zera. Warunki były bardzo skromne, a do parafii często trzeba było chodzić pieszo.
Teraz rozwinięta jest komunikacja, są samochody , autobusy, dobre drogi.Dawniej nie było możliwości dojazdu od cerkwi do cerkwi.Ale przecież cóż ci ludzie byli winni, że ich było tak mało.Trzeba było im służyć i traktować tak samo jak tych w dużych parafiach. Trzeba było ich do Pana Boga prowadzić i razem z nimi Panu Bogu służyć.
Skoro znalazłem się w cerkwiach , zacząłem się interesować sztuką cerkiewną, bardzo szybko też dostrzegłem piękno tej sztuki, ogromne bogactwo historii, ogromnie bogatą treść wyrażoną w ikonostasach, w poszczególnych ikonach, w ogóle we wszystkim co w cerkwi się znajdowało i znajduje.Trzeba wiedzieć, że cerkwie mają wypracowany swój styl. Cała architektura, wystrój wnętrza jest oparty na Piśmie Świętym Starego Testamentu. W cerkwi nie ma nic przypadkowego.Wszystko cokolwiek jest i jak jest wykonane, jak jest urządzone ma oparcie w Piśmie Świętym.To nie jest tak jak w kościołach nowoczesnych, gdzie często nie widzi się sensu w tym ,że taki a nie inny przedmiot w tym kościele się znalazł.Po prostu kaprys projektanta. Wchodząc do cerkwi , wystarczy wniknąć w jej ducha, aby zauważyć, że ta cerkiew żyje i wszystko co w niej jest oddziaływuje na człowieka.Kiedy to wszystko dostrzegłem, to mnie zaczęło ogromnie interesować. Skoro okazało się, że wszystkie dzieła w cerkwiach to są bardzo wartościowe dzieła sztuki, w moich oczach nabrały wartości dwuwymiarowej.Najpierw wartości religijnej, bo to wszystko nasiąknięte jest ogromną pobożnością.To uczy człowieka pobożności...bardzo głębokiej i teologicznej.I druga wartość, to znowu jako dzieło sztuki.Dawniej istniały jakieś kolorowe druki, jakieś figurki gipsowe w kościołach, ale tylko w najuboższych nawet cerkwiach, były zawsze prawdziwe, wielkiej wartości dzieła sztuki.I znowu trzeba było w te dzieła się wpatrzeć, rozszyfrować ich wartość, a to z kolei mobilizowało do tego, by je naprawdę pokochać , cenić, zabiegać o nie , żeby to piękno, jakie jest w nich zawarte odczytać, przeżywać i przekazywać.
Ikona jest to obraz malowany sztuką wschodnią .Z reguły malowna jest na desce, bardzo często na złotym tle. Złoto w sztuce cerkiewnej oznacza chwałę nieba, dlatego właśnie tak dużo tego złota w ikonografii. Ikony dawniejsze malowane były tzw. temperą, farbami roślinnymi, późniejsze farbami olejnymi. Są to dzieła bardzo wysokiej klasy, bo taki był wymóg ducha i potrzeba ducha tych ludzi, którzy te dzieła tworzyli, którzy je fundowali. Ikony były dla nich świętością i nośnikami własnych potrzeb ,Bożego życia, nośnikami głębokich przeżyć religijnych. Te ikony mówią. We wschodnim obrządku to są jakby okna,
przez które my z ziemi zaglądamy do nieba.Wiadomo, że my sobie tylko wyobrażamy niebo na sposób ludzki. Dopiero po śmierci, jak nam Pan Bóg pozwoli, jak będziemy w niebie, zobaczymy jak ono faktycznie wygląda.W życiu doczesnym tylko wiara odsłania nieco tego nieba. Właśnie to chcieli zawrzeć, wyrazić artyści w ikonach.
Biorąc pod uwagę fakt, że ikony te stanowią tak ogromną wartość, wymagają szczególnej opieki i troski. Na tę opiekę zasługują, bo są dziełami sztuki , czasami bardzo starymi, liczącymi kilka wieków.Skutkiem tego bywają zniszczone, brudne, bo
przecież osadzał się na nich kurz, pył i brud z kilku wieków. Teraz trzeba ten brud umiejętnie usunąć, aby otrzymac ikonę taką, jaka wyszła spod pędzla artysty. Często jednak w dawniejszych czasach nie umiano ikon odnawiać tylko je przemalowywano.Kiedy ikona z brudu była już mało czytelna, to proszono artystę, by farbami malował na tej starej drugą. Nie zawsze był to ten sam obraz, czasami artysta wykorzystywał tylko deskę. Chcąc uzyskać pierwotną ikonę, trzeba zewnętrzną, późniejszą, ściągnąć za pomocą środków chemicznych. Po zdjęciu zewnętrznej warstwy otrzymuje się obraz oryginalny.Sam przebieg tych prac jest dosyć skomplikowany i wymaga dużych umiejętności. Dlatego też mogą to robić tylko ludzie do tego przygotowani zarówno pod względem teoretycznym jak i praktycznym.Jest to zajęcie bardzo ciekawe, bo często spod tych prac malarskich wyłaniają się o wiele piękniejsze ikony oryginalne. Konserwatorzy robią to najczęściej w ten sposób, że ściągają "przemalówkę" do połowy w tle ikony. Dopiero potem złocono, naklejano płatki złota na właśnie tak przygotowane tło.Dzięki temu tła tych ikon są niezwykle dekoracyjne, a po stylu dekoracji poznajemy wiek, okres w którym dana ikona ikony i wtedy widać wyraźny kontrast. Widać dokładnie co było pierwotnie, a co później. Następnie robi się, jako dokument, fotografię na pamiątkę, że taka praca była z ikoną wykonywana. Bywają również takie ikony, które sa popękane, łuszczą się. Ikony są malowane w ten sposób, że na deskę , najczęściej lipową, nakładane są kilkakrotnie warstwy kredy rozpuszczanej na gorąco z klejem kostnym.Dopiero na tak przygotowanym, wyczyszczonym, wypolerowanym podkładzie żłobiono rylcem wzory powstała. Dawniej bowiem trzymano się ściśle wzorów jakie panowały w sztuce , w danym okresie. Czasem zdarzało się tak, że warstwa kredowa pękała, odpadała. Związane to jest z tym, że temperatura i wilgotność w cerwi, w kościele zmienia się. Zwłaszcza w okresie zimy jest wyraźna różnica między temperaturą na polu , a temperaturą w kościele pełnym wiernych.Wewnątrz kościoła wytwarza się zbyt dużo wilgoci, pary wodnej i ta para osiada na wszystkich sprzetach kościelnych, z ikonami włącznie.Kiedy ludzie wychodzą z kościoła temperatura w nim spada, a para zaczyna marznąć. Stąd często się zdarza, że odwarstwia się kreda od podłoża, od deski i całe płaty odpadają. Jeżeli ktoś to dostrzeże zanim spadną te płaty, to ręką konserwatora można je przykleić. w pęknięte szczelinki na ikonie wprowadza się za pomocą pędzelka to co tam zaniknęło, czyli klej kostny. On na nowo spaja popękane elementy i ikona jest uratowana.