Władysław Rumin

Władysław Rumin - żołnierz-uczestnik walk o Tobruk i Monte Cassino-tak wspomina te wydarzenia:

"Byłem strzelcem batalionu karpackiego, brałem udział w bitwie pod Monte Cassino. Swój obóz wojskowy mieliśmy w Hamos w Syrii. Aby dotrzeć na miejsce musieliśmy przedrzeć się z obozów iterialnych na Węgrzech i Rumunii. Zdarzały się wypadki śmiertelne podczas przeprawy przez rzekę Drawę na granicy węgiersko-jugosłowiańskiej. Wielu chciało walczyć o wolność Polski, być patriotami, więc przybywali z najdalszych zakątków świata. Brygada reprezentowała całą Polskę. Największa część Polaków pochodziła ze Śląska i Krakowskiego. Było też niewielu Białorusinów, Ukraińców i Żydów.
W czasie pobytu w Latrum przez trzy miesiące nasza brygada wzrosła liczebnie do ok. pięciu tysięcy żołnierzy. Następnie wysłano nas do Egiptu pod Aleksandrię, gdyż Włosi byli zagrożeni ofensywą niemiecką. Do sierpnia 1941r. pełniłem służbę w Egipcie, najpierw pod Aleksandrią, potem w rejonie Agami i wioski Dikhelia i nad Mariyut. W lutym lub marcu pułkownik zreorganizował brygadę na wzór brytyjski i do naszej nazwy dodano przymiotnik "samodzielna". Planowano nas przerzucić do Grecji, ale Niemcy nas ubiegli i musielismy bronić pozycji egipskich w Marsa Matruch i sidi Boggush. W sierpniu przewieziono nas do Tobruku. Obrona trwała 110 dni i nocy do 11 grudnia 1941r. Później zwyciężyliśmy pod Ghazolą i okupowaliśmy Cyrenejkę. Po wielu walkach na obronie tyłów brytyjskich wreszcie zmieniła nas brygada południowo-afrykańska i zostaliśmy wysłani do Palestyny. W maju 1942r. nastąpiła zmiana nazwy naszej brygady na: "3 SAMODZIELNĄ BRYGADĘ STRZELCÓW KARPACKICH", gdzie służyli również Rosjanie. Zawiązaliśmy nowe stosunki z przybyszami. Różniliśmy się bardzo. Rosjanie przyzwyczajeni byli do pruskiego drylu, drażniła ich swoboda bycia i duma "tobruczków" poza służbą.
Będąc w Iraku na postoju pod Mosulem w 1943r. gen. Wł. Sikorski po przeglądzie stanu wojska zrobił defiladę. W Iraku żołnierze polscy wybudowali kaplicę, gdzie odbywały się msze św. Przed wyjazdem na front włoski w 1943r. uczestniczyłem we mszy św. w Egipcie pod piramidami i sfinksem. W 1943r. wylądowałem we Włoszech, później skierowano nas na odcinek obrony Sangoro, gdzie pozostaliśmy do kwietnia. Brytyjczycy szybko docenili nasze umiejętności do walki. Po trzech nieudanych atakach na front niemiecki dowództwo postanowiło przeprowadzić czwarty, generalny. W nocy z 11 na 12 maja wyruszyliśmy do natarcia, zadaniem naszym było zdobyć drogę, która prowadziła do Rzymu i odciąć tym samym wzgórze klasztorne od głównych sił niemieckich. Jednak najpierw trzeba było zdobyć dwa równoległe pasma górskie- Widmo i San Angelo i wzgórze 593 i 569. Na wzgórzu między półkami znajdowały się pozycje ogniowe. Niemcy byli czujni i kto nieuważnie dostał się w ich zasięg tracił życie. Nasz batalion zdobył wzgórze 593 i 569, drugi szczyt pomogły nam zdobyć czołgi, które podjechały do zagrody Mass Albanetta. O świcie żołnierze niemieccy trzymali nas "w szachu". Osaczeni byliśmy z jednej strony od wzgórza klasztornego, a z drugiej ze szczytu Cifako. Warownia niemiecka, wydająca się pozycją nie do zdobycia skutecznie opierała się dotąd tylu natarciom. W dniu 18 maja o godz. 10.20 1944r. sztandar polski zawisł na ruinach klasztoru Monte Cassino.
Po odpoczynku wysłano nas nad Adriatyk, gdzie walczyliśmy i zdobylismy Bolonię.
Do Polski wrócilismy w 1945r. w liczbie 14 tys. żołnierzy."

Walka o Monte Cassino miała swój wymiar militarny i polityczny, ale również miała swój wymiar narodowy i moralny. Papież Jan Paweł II powiedział, że zmagania żołnierza polskiego, były zmaganiem o właściwe, a więc chrześcijańskie oblicze europejskiej kultury i cywilizacji, gdyż była to walka przeciw tyranii, walka o prawo do wolności, do niepodległego bytu, o prawo do życia zgodnie z własnymi przekonaniami w suwerennym państwie.